.

17.10.2015 VRCHLABI

Poranek w Pardubicach miął pod znakiem słuchania Joy Division, serwowanego przez Winiala oraz przy przepysznej jajecznicy, serwowanej przez rodziców Kuby, naszego gospodarza i organizatora. Droga do Vrchlabi znowu pozwoliła, dzięki dużej ilości objazdów, pozwiedzać czeski kraj:) Na miejscu, w klubie Dr. Max bawiło się już dobre kilkaset ludzi, a godzina była dość młoda czyli 14:00. Zatem mięliśmy około dziesięć godzin do występu, z czego niektórzy z nas przespali siedem:) Po 23:00 wnieśliśmy nasze graty pod scenę i słuchaliśmy kapitalnego występu jakiejś rosyjskiej kapeli. Rosjanie trochę się zagalopowali i nie zwracali uwagi na znaki organizatora, że powinni skończyć już kilka numerów temu, ale w końcu, trochę na siłę, udało się ich zastopować:) Niestety miał to też swoje odbicie w długości naszego występu, który trwał zaledwie 8 utworów plus Herbata na bis. Marticek z Houby wspomógł nas po czesku w Drodze, pomimo wyraźnej niedyspozycji głosowej. Po wszystkim szybkie pakowanie, kolejne zmagania z czeskimi objazdami i do Jeleniej dotarliśmy między trzecią a czwartą w nocy. 

077_00.jpg077_01.jpg077_02.jpg077_03.jpg077_04.jpg077_05.jpg077_06.jpg077_08.jpg077_09.jpg077_10.jpg077_11.jpg077_12.jpg077_13.jpg077_14.jpg077_15.jpg