.

koncert klubowy

28.05.2016 BANSKA BISTRICA

Piękny, słoneczny poranek zastał nas pod Lublinem, gdzie nocowaliśmy po koncercie na Festiwalu Kolorów. Rusek wyciągnął Winiala na krótki spacer a Mucha, jako najlepiej wypoczęty, ograł wszystkich w ping ponga. O godzinie 8:00 byliśmy już w drodze na Słowację. Od kolejnego koncertu dzieliło nas ponad 500km drogi. Po drodze zatrzymaliśmy się w leśnej knajpce "Karol" w Łączach Kordynackich, koło Pikuli. To właśnie tam nastąpiła historyczna chwila. Wszystko zaczęło się od tego, że już od dawna zaobserwowaliśmy, że nasz kolega zespołowy, Cyna zawsze zamawia żurek oraz mieni się jego znawcą. Zatem we wspomnianym lokalu będzie mieć premierę cykliczny blog Cyny i Leniwca pt. Żurkowa mapa Polski. Trzymajcie kciuki za ten ambitny aczkolwiek całkowicie idiotyczny pomysł. W słowackiej Bańskiej Bystrzycy byliśmy mniej więcej godzinę przed czasem, ale na miejscu okazało się, jest dziura w programie i możemy od razu zagrać. Zatem z busa prosto na scenę, próba dźwięku i godzinny set koncertowy, super przyjęty przez lekko już wstawioną, klasycznie punkową słowacką publiczność. Na bis poleciała Miłość jak z horroru. Potem szybkie pakowanie, grillowane skrzydełka z piwem, pogawędki ze znajomymi ze Skampararas i powrót do domu, podczas którego towarzyszyły nam m.in. dysputy o muzyce elektronicznej i słuchanie Marka Bilińskiego.

090_04.jpg090_01.jpg090_02.jpg090_03.jpg